O Roxanie



Imię: Roxana (w skrócie Roxy)
Płeć: Suczka
Urodzona: 12.06.2010r. (Tydzień jest dobry, tylko dzień wybierałam sama, ponieważ musi mieć kiedyś urodziny a dokładnej daty nie znałam więc obliczałam ilość tygodni od momentu jej wzięcia)
Rasa: Affen Spaniel (nie ma rodowodu bo rodzice nie chcą marnować pieniędzy na niego, jednak jest na 100% jest właśnie tej rasy)
Pochodzenie: Polska
Umaszczenie: Błękitno - srebrzysta (zdj robione n telefonie mający mało mega pikseli do tego w ciemnym pomieszczeniu)
Zaadoptowana: 19.08.2010r.
Wysokość: Ok. 30 cm
Waga: Ok 5-6 kg.

Jak to było gdy do Nas trafiła? Szczerze, to nie byliśmy do tego przygotowani. Były wakacje więc mi się nudził (przynajmniej mama tak uważała -,-) i wymusiła byśmy wraz z moją siostrą (15 lat starsza ode mnie) pojechały na rynek. Nie lubiałam sklepów i do tej pory nie lubię (dziewczyna nie lubiąca sklepów... czy to nie dziwne?). Było gorąco i zachciało mi się pić. Mama szukała jakiegoś sklepu z napojami. Po drodze moja siostra zauważyła karton. Przyjrzałam się i zobaczyłam tam małą puszystą kulkę. Podeszliśmy do tego kartonu. Mama nie chciała mieć psa, bo mieliśmy już jednego, a ja byłabym za mała na opiekowaniem się nim. Pani która stała przy kartonie opowiedziała jej historię:

Przyszedł jakiś obcy człowiek z kartonem psiaków. Postawił je na ziemi i uciekł. Nikt się nimi nie interesował. Po 2-3 godzinach sprzedawczyni widząca, że nikt do nich nie przychodzi postanowiła nakarmić ich tym co ma i oddać je za darmo.

Była jeszcze jedna dziewczyna która chciała ją wziąść, natomiast przez kilka dni nie mogła by się nimi opiekować. W końcu moja siostra namówiła mamę by ja wziaść, powiedziała również, ze mi pomoże w opiece jej. Mama się zgodziła i wzięliśmy ostatnią kuleczkę jaka tam była. Kupiliśmy jej potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu. Tata widząc ją powiedział: "Widzę, że mamy nowego towarzysza". Nauczyłam ja czystości dość bardzo szybko. Zajęło mi to 3-5 dni. Po kilku miesiącach, gdy nadszedł czas stawiania choinek w domu tak jej się spodobały, że biegała wokół niej a tu bum! Choinka na ziemi a bombki porozbijane. W tym roku mieliśmy tylko z 5 czy 10 bombek które wytrwały. Tata się wkurzył i zrobił jej ogrodzenie. Na szczęście udało się Nam wszystkim namówić tatę by wróciła z powrotem na dwór (zdj na samym dole to właśnie zdj wykonane gdy była na dworze). I tak sobie żyjemy do tej pory.

Wady: Roxy, jeśli to czytasz to proszę, nie kradnij Nam jedzenia ze stołu zwłaszcza gdy my nie patrzymy skubańcu ty mały.

Nie wiem co bym zrobiła gdybym ją straciła. Związałam się z nią od najmłodszych lat i przeżyłam z nią dzieciństwo. Wiem, ze jeśli bym miała kolejnego psa, to nie oddałabym mu tyle miłości co właśnie Roxanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Świat Na Czterech Łapach , Blogger